Pierwsze wrażenie

Pierwsze wrażenie

Gdy już doleciałam do Zhengzhou, zostałam odebrana z lotniska przez „mojego” chińczyka – Richarda (każdy chińczyk wybiera sobie swoje „drugie” imię, którym się posługuje w kontaktach z cudzoziemcami – łatwiej je wymówić i zapamiętać) oraz włocha, który bierze udział w innym projekcie. Wsiedliśmy w taksówkę (uprzednio robiąc sobie zdjęcie z masą ludzi, którzy się do nas przyczepili) i… muszę przyznać, że legendy o ABSOLUTNYM nie przestrzeganiu przepisów w tym kraju mają w sobie więcej niż ździebko prawdy. Z drugiej strony – kto by nie chciał omijać korka pasem awaryjnym i jeszcze przy tym trąbić na innych?
Na obiad poszliśmy do restauracji specjalizującej się w „chinese hotpot” – nie wiem czy to ma polską nazwę. W każdym razie, do gotującego się oleju i zupki mleczno-grzybowej wkłada się mięsko i warzywka, po czym wyjmuje, jak już się ugotują. No i macza się to w wieeelu różnych dziwnych sosach, typu zmielone kalmary w zalewie po oliwkach.
Zapach miasta. Trudno go opisać. To jest coś pomiędzy smrodem spalin, potu i różnego typu potraw, a zapachem śmieci, grzanych na słońcu w stęchłym domu. Ponadto, BARDZO trudno się oddycha w nie klimatyzowanych pomieszczeniach. Powietrze jest duszne, brudne i wilgotne.
Na ulicach mnóstwo motorowerów. wciskają się wszędzie, jeżdżą po chodnikach, po ulicy (wzdłuż i w poprzek). Nikt się nie rozgląda, każdy trąbi nawet bez powodu. Ale są to raczej krótkie, półsekundowe sygnały.
Każdy się na mnie gapi. Jedni dyskretnie, inni bezczelnie robią mi zdjęcia i pokazują palcem. Czuję się trochę jak jakiś paw w zoo. Dlaczego paw? Bo mnóstwo ludzi mówi mi, że jestem piękna (haha. bo mam niebieskie oczy). Dziękuję rodzicom za dobre geny, bo dostałam za nie kilka darmowych owocków i zniżkę na parasol.

Jutro napiszę więcej, bo nie wypada mi samej siedzieć i klikać na laptopie, jak inni są w salonie.

Na pocieszenie wstawiam zdjęcie wielkiego placu zabaw dla dzieci w centrum handlowym (wiele sklepów jest takich samych jak w Polsce – C&A, Zara, Pull&Bear, Svarowski).
Dmuchana ośmiornica. Wieelka.

1 komentarz

  1. ~Ela Wielechowska · 11 lipca 2017 Odpowiedz

    Super! Czekamy na więcej!

Zostaw odpowiedź