Owsianka

Z chińską owsianką zetknęłam się po raz pierwszy w Zhengzhou. Dziewczyna „opiekująca się” mną spytała, czy chcę zjeść „porridge”. Odpowiedziałam, że tak, ciesząc się, że wreszcie (byłam wtedy w Chinach już od tygodnia) zjem coś znajomego. Polska nazwa – owsianka – sugeruje, że w jej składzie są płatki OWSA. I to okazało się być bardzo mylące. Otóż chińska owsianka to fasolki rozgotowane w wodzie. Podawane niemal w temperaturze wrzenia. Czasem lekko przyprawione.
Najczęściej w zestawach śniadaniowych serwowana jest „żółta” owsianka, która w składzie ma małe, żółte fasolki, które nie mają smaku. Ma konsystencję kisielu. Poza nią można napotkać owsianki białe, kremowe, jasnoróżowe oraz  znowu białe, ale tym razem z rozgotowanego ryżu. Do wersji z ryżem dodaje się często szczyptę soli i trochę glonów.
Nie mówię, że te owsianki są niedobre. Ale nie potrafiłabym stwierdzić, że są smaczne. Bo jak coś bez smaku można nazwać smacznym?

Mimo to, większość z nas – wolontariuszy – unikała tej… zawiesiny jak ognia. A wszystko przez rozczarowanie, jakie przyniósł nam widok żółtawego, gorącego płynu, który z polską, pakistańską, włoską, egipską owsianką nie ma NIC wspólnego. A coś na śniadanie trzeba było tego dnia zjeść. :)

Dodam jeszcze tylko, że w Chinach nie ma znaczenia, jaka jest temperatura podawanego płynu – ZAWSZE tego typu produkty sprzedaje się w przezroczystym, plastikowym kubku o pojemności 0,5 litra).

Zostaw odpowiedź